Głęboki lęk

Autorka: Beata Piech-Biedroń
Psychotraumatolog, terapeutka metody dr Yagera, praktyk Access Bars®, trenerka.

Do gabinetu zgłosiła się Ewa*, która już na samym początku powiedziała:

„Ja się ciągle bardzo boję… nawet wtedy, kiedy wszystko jest dobrze.”

Lęk pojawiał się nawet wtedy, gdy nie było realnego zagrożenia.

Ewa czuła zmęczenie, napięcie w ciele, trudność w swobodnym oddychaniu, gonitwę myśli i wewnętrzny niepokój, którego nie potrafiła wyłączyć. Trudno było jej naprawdę odpocząć, bo ciało przez większość czasu pozostawało w gotowości. Na początku pracy określiła poziom lęku na 9/10.

Na zewnątrz funkcjonowała normalnie. Praca, dom, codzienne obowiązki. Jednak każdego dnia odczuwała silne napięcie, czujność i miała poczucie, jakby za chwilę miało wydarzyć się coś trudnego.

Od początku było dla mnie ważne, aby proces przebiegał spokojnie, bez nacisku i bez konieczności szczegółowego wracania do trudnych historii. Pracowałyśmy metodą dr Yagera przez łącznie 7 sesji. Pierwsze dwie były metaforyczne – pierwsza z nich była ogólna, druga wzmacniająca spokój. Kolejne były już klasyczne.

Początkowo pracowałyśmy ogólnie nad lękiem i jego przyczynami. Z czasem odkrywałyśmy, że nie był to tylko jeden lęk, ale wiele warstw: lęk przed oceną, przed utratą kontroli, przed tym, że wydarzy się coś złego, a także głębokie napięcie zapisane w ciele. Zaczęły pojawiać się kolejne obszary do pracy.

W procesie kierowałyśmy się do miejsc, w których te lęki były zapisane głębiej: w dawnych doświadczeniach, emocjach, przekonaniach i reakcjach ciała. Odkrywałyśmy i usuwałyśmy kolejne warstwy, które przez lata wpływały na jej codzienność.

Ewa zaczęła zauważać pierwsze zmiany.

Cieszyła się:

„Jest ciszej w mojej głowie.”
„Nie spinam się już tak cały czas.”
„Pierwszy raz czuję spokój bez powodu.”

Z sesji na sesję lęk tracił swoją siłę i stopniowo przestawał kierować jej codziennością. Ewa zaczęła lepiej oddychać, spokojniej reagować i szybciej zauważać momenty, w których wcześniej uruchamiał się wewnętrzny alarm.

Po kolejnych spotkaniach poziom lęku obniżył się do 2/10. Pojawiło się więcej spokoju, większe poczucie bezpieczeństwa i więcej przestrzeni w zwykłym życiu.

Ten proces pokazał, że lęk Ewy nie był reakcją tylko na to, co działo się teraz. Był śladem dawnych doświadczeń, zapisanym głębiej w ciele, emocjach i podświadomości.

Metoda dr Yagera pozwoliła pracować z tym zapisem łagodnie, bez ponownego przeżywania trudnych historii. Dzięki temu mogłyśmy podchodzić do problemu kompleksowo, warstwa po warstwie.

A kiedy wewnętrzny alarm zaczął cichnąć, do Ewy wreszcie wrócił spokój i poczuła się bezpieczniej.

*Imię zostało zmienione. Publikacja za zgodą klientki. Dane zostały zmienione w celu zachowania anonimowości.

Autorka: Beata Piech-Biedroń
Psychotraumatolog, terapeutka metody dr Yagera, praktyk Access Bars®, trenerka.
Zapraszam do kontaktu:
https://www.facebook.com/sensusspotkajmysie

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *