Autorka: Monika Fałowska, Studentka Psychologii Klinicznej i Osobowości, Praktyk Hipnozy Interpersonalnej, Life Coach
Próbowała już różnych metod. Hipnoza. Ustawienia systemowe. Coś drgnęło… ale jak sama powiedziała: „to jeszcze nie to”. Nadal czuła, jak ciało reaguje mocnym napięciem na samą myśl o pająku – nawet, gdy pojawiał się tylko na ekranie.
Kieruje dużym hotelem, odpowiada za zespół, gości, sytuacje kryzysowe – z zewnątrz wygląda na kobietę, która świetnie sobie radzi. A jednak od dziecka nosi w sobie coś, co potrafi wytrącić ją z równowagi. Lęk przed pająkami.
Ustaliłyśmy cel: Chcemy odnaleźć i usunąć wszystko to, co wywołuje, podtrzymuje i nie pozwala odejść lękowi przed pająkami.
Chciałyśmy wzmocnić to, czego w takich sytuacjach najbardziej potrzeba: poczucie bezpieczeństwa i wiarę w siebie.
Klientka oceniła swój lęk na poziomie 8 w skali od 1 do 10. Chciała znacząco zmniejszyć intensywność reakcji na widok pająków – tak, aby nie odczuwać w ciele przerażenia. Chciała osiągnąć stan, w którym widząc pająka na zdjęciu lub w telewizji, będzie w stanie pozostać spokojna i nie będzie miała odruchu ucieczki.
Rozpoczęłyśmy pracę metodą dr Yagera.
Już na starcie ujawniła się ogromna liczba zdarzeń, które miały wpływ na ten lęk – 124 doświadczenia. Wszystkie zostały przepracowane. Obciążenia? Usunięte do zera.
To nie koniec. Pojawiły się dwie blokady – również usunięte. Po ponownym sprawdzeniu – jeszcze dwa ukryte trudne programy. Zostały zneutralizowane.
Sprawdziłyśmy, czy coś jeszcze powstrzymuje ją przed uwolnieniem się od tego lęku. Pojawił się wewnętrzny opór przed zmianą, trudny do nazwania – ale on także został usunięty.
Zakończyłyśmy, wzmacniając wszystkie zasoby – poczucie bezpieczeństwa oraz wiarę w siebie.
Zadałam jeszcze jedno pytanie: „Czy potrzebna jest dalsza praca nad tym lękiem?”
Odpowiedź? „Nie.”
Ale właśnie wtedy wydarzyło się coś ciekawego. Klientka zauważyła, że nagle pojawił się „lęk przed samotnością”. który – jak poczuła – może mieć związek z lękiem przed pająkami. Uznałam, że została „zdjęta warstwa” i po wykonanej pracy mogła ujawnić się kolejna część problemu. Możliwe, że to właśnie był pierwotny temat. Umówiłyśmy się, że wrócimy do tego w kolejnej sesji.
To, co zaobserwowałam po sesji, to wyraźny spadek napięcia. Na początku było ono bardzo wysokie, dlatego dałam jej więcej czasu, by mogła pobyć spokojnie w bezpiecznym miejscu, pooddychać i się rozluźnić. Poprosiłam ją również, by wyobraziła sobie coś miłego.
Po sesji nie była jeszcze w stanie określić poziomu lęku – chciała to sprawdzić przy pierwszym realnym kontakcie z pająkiem. Ale już wtedy, gdy o tym mówiła, zauważyłam zmianę. Spokój w oczach i w ciele. Jakby napięcie, które wcześniej było stałym tłem, wreszcie zaczęło puszczać.
Przekazałam, że efekty mogą pojawić się od razu, ale też po kilku dniach lub tygodniach, ponieważ umysł w tym czasie jeszcze integruje zmiany.
Dziękuję jej za zgodę na opisanie tej sesji.
FEEDBACK po ok. 2 TYGODNIACH:
Klientka miała już swoje pierwsze spotkanie z pająkiem!
Powiedziała, że początkowo chciała zareagować jak zwykle – ale tym razem nie pojawiło się w ciele żadne spięcie, nie bylo chęci na płacz czy odruchu ucieczki. Przeszła obok niego z myślą, że jest po prostu duży i brzydki, ale bez poprzedniej paniki. Później stwierdziła, że wróci do niego i mu powie „widzę Cię, ale wybieram już inną reakcję, już się ciebie nie boję” 😅 To naprawdę duża zmiana!
