Autorka: Marta Salzberg, psychoterapeutka, www.bedzielzej.pl
Minął już rok od początku tej historii. Dotyczy ona mojej Pacjentki, która w tamtym momencie od kilku miesięcy uczęszczała do mnie na tradycyjną terapię. 34-letnia kobieta, mająca bardzo traumatyczne dzieciństwo i wiele emocjonalnych zranień manifestujących się w sporej ilości objawów borykała się też z przypadłością, którą sama uważała za błahą, a jednocześnie uciążliwą – było to skubanie skórek wokół paznokci u rąk. Rzeczywiście końcówki palców były w opłakanym stanie – pokaleczone, opuchnięte i często zakrwawione. Ich wygląd stanowił niemały kompleks pani Marioli, a problem w zawsze intensywnym nasileniu był obecny w jej życiu od najwcześniejszych lat.
Temat skubania skórek zaopiekowałyśmy metodą Yagera i była to druga taka praca tej osoby. Choć sesja nie należała do najlżejszych w odczuciu Pacjentki (pojawiły się echa trudnych dziecięcych wspomnień i emocji), zamknęła się w niecałych 40 minutach. Po krótkiej relaksacji Kobieta ze spokojem wyszła z mojego gabinetu.
Dwa tygodnie później, podając pani Marioli rękę na powitanie, napotkałam dwie wyciągnięte w moją stronę dłonie: obie zdrowe i ładne. Pacjentka ogromnie się cieszyła, bo od poprzedniej sesji nie czuła większego obciążenia (choć przez kilka dni doświadczała toczącego się wewnętrznego procesu), nie miała żadnej potrzeby skubania skórek, które całkowicie się wygoiły.
Od tego czasu pani Mariola nie wróciła do bolesnego i krępującego sposobu regulacji emocji. Do dziś jej dłonie wyglądają pięknie, a ich widok cieszy mnie na każdym naszym spotkaniu.
Ze względu na specyfikę problemów tej osoby oraz tryb mojej pracy w tym przypadku, terapię Yagera dzielimy na małe części, przeplatamy z tradycyjną terapią, postępując powoli i delikatnie. Skubanie to tylko jedna z wielu ulg, jakich doświadczyła moja Pacjentka. Jej życie poprawiło się w wielu aspektach, a Kobieta zrobiła zadziwiające postępy w wewnętrznym, rodzinnym i zawodowym rozwoju. Dla mnie jest to efekt połączenie różnych metod terapii, samej metody Yagera oraz otwartości i determinacji pani Marioli.
