Autorka: Małgorzata Dyrkacz, psycholog w trakcie studiów, certyfikowana terapeutka metody dr Yagera
E. ma 34 lata. Jest samotną matką. Niedawno podjęła swoją pierwszą pracę – decyzję wymusiła sytuacja życiowa. E. zgłosiła się z problemami dotyczącymi sytuacji zawodowej.
Od pierwszych dni w pracy zmagała się z silnym lękiem związanym z odpowiedzialnością zawodową. Bała się każdej czynności, którą wykonywała w pracy. Obawiała się, że sobie nie poradzi, że zrobi coś źle, że ktoś będzie z niej niezadowolony. Każdą czynność musiała weryfikować i szukać potwierdzenia, że wykonuje ją prawidłowo, pomimo tego, że już wielokrotnie potwierdzano, że pracuje bardzo dobrze. Kosztowało ją to dużo czasu, nerwów i energii.
Problem
Na rozmowie wstępnej ustaliłyśmy, że na ten moment najbardziej zależy jej na tym, by nabrać pewności siebie w kontekście pracy, żeby czuła, że sobie dobrze radzi. Próbowałyśmy doprecyzować problem.
Po kilku zmianach temat sesji ostatecznie brzmiał:
„Chcemy odnaleźć i usunąć to, co wywołuje, nasila i podtrzymuje lęk związany z odpowiedzialnością w pracy”,
Naszym celem było usunięcie wszystkich przyczyn tego lęku.
Jakie zasoby chciała wspierać?
Zaufanie i docenienie siebie.
Jak mocno nasilony był problem w skali 1–10?
9/10
Przebieg sesji metodą Yagera
W trakcie sesji pojawiło się:
- 11 wydarzeń z przeszłości,
- 7 blokad,
- 2 ukryte, trudne programy, które powodowały, bądź wzmacniały lęk związany z odpowiedzialnością w pracy.
Wśród blokad wyraźnie zaznaczył się komunikat: brak wiary w siebie.
Usunęłyśmy wszystkie blokady związane z tym tematem i wstępnie wydawało się, że proces przebiega sprawnie.
Jednak punkt kulminacyjny sesji nastąpił przy pytaniu:
kto powstrzymuje E. przed pozbyciem się programów związanych z lękiem?
Pojawiły się trzy osoby: mama, tata i mąż.
Z mamą i mężem szybko udało się usunąć blokady.
Z ojcem temat okazał się trudniejszy. Pojawiły się silne emocje, popłynęły łzy. Poprosiłam E., aby dała sobie czas, objęła się i spokojnie oddychała. Spośród ośmiu blokad, cztery nadal pozostały nieusunięte – ze względu na żal, złość i wewnętrzny opór. Ustaliłyśmy, że wrócimy do nich w kolejnych sesjach.
Efekty po sesji
Pomimo niepełnego zakończenia procesu, poziom lęku zmniejszył się z 9/10 do 5/10.
Reakcje i zmiany
E. była zaskoczona intensywnością emocji.
Choć spodziewała się trudnych emocji przy przepracowywaniu relacji z mamą i mężem, jednak ten wątek przebiegł łagodnie.
Największym zaskoczeniem były emocje związane z ojcem – dotychczas wydawał się jej obojętny, a tu pojawiła się silna reakcja emocjonalna i łzy. Nad relacją z nim bedziemy pracować kolejnym razem.
Po sesji E. była zadowolona i poczuła ulgę, choć miała świadomość, że czeka nas dalsza praca.
Po dwóch miesiącach
Otrzymałam wiadomość:
E. dostała awans w pracy. Lęk ustąpił. Sama określiła to jako duży przełom.
Powiedziała, że to zasługa naszej pracy. Chce kontynuować nasze spotkania i przyjść na kolejną sesję. Jestem z niej dumna.
Wnioski terapeutyczne
W tym przypadku istotną rolę odegrał czas. Choć nie udało się zakończyć całego procesu podczas jednej sesji, zmiana została uruchomiona i zaczęła działać.
Był czas na to, by wszystko się poukładało i przetransformowało na nowo.
Efekty terapii metodą Yagera mogą pojawiać się stopniowo – nawet po zakończeniu sesji umysł kontynuuje pracę i integruje nowe zasoby.
Dziękuję E. za zgodę na opisanie tej historii.
Przed nami dalszy etap pracy – ale już teraz widać, jak wiele zostało osiągnięte.
